MAŁGORZATA SAJUR

 

Podobno życie zaczyna się po 40-tce…W moim przypadku to powiedzenie sprawdziło się w 100% , bo właśnie wtedy po raz pierwszy świadomie nacisnęłam spust migawki.
Fotografia wkroczyła w moje życie gwałtownie i z ogromną siłą. Teraz już nie umiem nie robić zdjęć. Obsesyjnie fotografuję, patrzę kadrami, oglądam mistrzów. Moje myśli wciąż tkwią w fotografii. Uzależniłam się. Ale to bardzo przyjemny nałóg. Dlaczego fotografuję? Bo mam potrzebę przelania emocji, które mam w sobie. Pewnie przypadek pewnie sprawił, że nośnikiem tych uczuć stał się obraz fotograficzny. Przemijanie, samotność, niepewność, anhedonia , niepokój, tęsknota, ale i również spokój i cisza, są  tematami moich fotografii. Część z nich pojawia się już w mojej podświadomości w formie marzeń sennych. Potem wystarczy już tylko znaleźć je w realnym życiu i zapisać na matrycy bądź filmie
Okazuje się, ze to „utrwalenie” emocji w formie obrazu fotograficznego dystansuje do wielu spraw, na które nie mam wpływu. To takie specyficzne oswajanie się z nieuchronnością pewnych zdarzeń. Swoista autoterapia Nie zależy mi na pokazywaniu rzeczy wprost, stąd moje fotograficzne zamiłowanie do nieostrości, zamgleń, odbić, cieni , poruszeń. Wprowadza to element niedopowiedzenia i zmusza do zastanowienia.
Obecnie uczę się w Międzynarodowym Forum Fotografii „Kwadrat” pod okiem niezrównanego Piotra Komorowskiego, który wyjaśnia czym jest dobra fotografia i pokazuje drogę, jaką warto iść .

Wciąż szukam tej swojej…

http://okiemrzaby.blogspot.com/

© sZAFa 2010
Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone i prawnie chronione. Przedruk materiałów w części lub całości możliwy tylko i wyłącznie za zgodą autora.